Linux = *buntu?

Temat od dawna mnie irytuje, co nie znaczy że spędza mi sen z oczu. W sieci utarło się kilka stwierdzeń, które nijak mają się do rzeczywistości i są delikatnie mówiąc przekłamaniem. Przekłamaniem, na które już nikt nie zwraca uwagi, nawet duże polskie serwisy poświęcone IT. A może zacząć na to zwracać uwagę?

Większość, dzięki “fachowym” artykułom wie, że komputer = Windows a Linux = *buntu. Bullshit!!! Niemniej, ci “fachowcy” doprowadzili do tego, że gdzie człowiek nie wejdzie jest o *buntu, to dla *buntu, tamto dla *buntu, nowe *buntu będzie ach i ech. Chcę poczytać o linuksie, to co mam? – 3/4 artykułu o *buntu. Nikt już nie wspomina o tym, że *buntu to kiepska podróba nieocenionego Debiana. Paradoksalnie, nawet developerzy oprogramowania, tworzący pakiety *.deb nie piszą, że to pakiet debianowy lecz dla *buntu. Społeczność, która wychwala *buntu pod niebiosa, jakie to ich distro cudowne, trzeźwo nie potrafi ocenić tego że nowe *buntu to tylko zmieniona tapeta i motyw plus zaktualizowane pakiety, choć to jest mus. Tutaj niewiele się zmieni do czasu, kiedy to Debian nie upubliczni nowości. Do linuksowego świata niewiele wnoszące, prócz zamieszania. Wszelkie pingwinowe rozwiązania i technologie rozwijane są głównie przez Linux Foundation i dystrybucje oparte na *.rpm oraz wspomnianego Debiana. Nie mówię tu o oprogramowaniu i środowiskach graficznych, bo one tworzone są przez armię, często niezależnych zapaleńców. W rozmowach z ludźmi na temat “fenomenu” *buntu, niejednokrotnie zastanawialiśmy się czym on został spowodowany. Doszliśmy do kilku wniosków. Przede wszystkim to to distro zbliżone jest do rozwiązań MS – dalej, dalej, zakończ. Polityka Canonical przekalkowana z MS, kiedy to ten drugi swego czasu konkurencję wykańczał jak rzeźnik świnie (nie tak dawno na Discovery był cykl o historii IT, gdzie główną role grał MS).

Piszący “fachowe” artykuły zapomnieli lub nie wiedzą, że Linux to kernel + coreutils + util-linux a nie *buntu lub inna dystrybucja. Ich niewiedza lub celowe działanie doprowadziło młodzież linuksową do lenistwa, która wiersza poleceń boi się jak ognia, do obrażania i nietolerancji. Doprowadziło do kultu *buntu wręcz do tego stopnia, że wszelkie krytyczne słowa wobec tej dystrybucji nie są akceptowane, a merytoryczna dyskusja na ten temat nie istnieje. Często też dochodzi do słownych ataków na autorów tego tematu lub wręcz do ataków na jego stronę. Tak nie postępuje i nigdy nie postępował z krwi i kości user Linuksa. Takie zachowanie zaobserwowałem całkiem niedawno i przewodzi w tym fanatyczna młodzież związana z *buntu, która nie tak dawno pod niebiosy wychwalała jedynie słuszny system.

Oczywiście są userzy, którzy czytając ze zrozumieniem będą wiedzieć jaka jest myśl przewodnia tematu. Każdy ma swoje kredki i używa ich jak chce i kiedy chce.

Jestem świadom też tego, że opisana grupa fanatycznych wyznawców *buntu zacznie majstrować przy mojej stronie. O takich wielce prawdopodobnych działaniach poinformowałem już swój host i wyrazili chęć pomocy w ustaleniach i powiadomienia odpowiednich amerykańskich służb. Sam, gdy zaistnieje taka konieczność również nie pozostawię sprawy bez podjęcia odpowiednich kroków.