Karzeł iPada

Steve Jobs zaprezentował nowy iPhone, niestety, będę zmuszony wydać negatywną opinię. Cel nie zawsze uświęca środki. Zapowiadane znaczące zmiany w obsłudze 3G, tak naprawdę nie są znaczące a wręcz mierne. Nie ma zmian w fizycznym wyglądzie aparatu, kamera 5 megapikseli jak była tak jest. Przyciski boczne? Żadna nowość.
Co do obsługi. Połączenia wideo mogą być wykonane wyłącznie z iPhone na iPhone i w obrębie jednej sieci. Nie bez znaczenia ma tu wpadka podczas prezentacji, gdzie nie wystartowało wifi, w której pomylono sieć aparatu na widowni a aparatu w firmie. Nie jest to wina dostępności sieci na sali a odrębność wyboru sieci.
System operacyjny i podzespoły są identyczne jak w iPad. Nie będę wspominał o płatnych usługach dodatkowych, np. iBook i iBookstore domyślnie wbudowanych w ten sprzęt, przesada. Oczywiście nadal trwa wojenka między Apple a Adobe, gdyż ciągle brakuje obsługi flash w produktach, jak to ja nazywam iSzajs.
W praktyce jest to karzeł iPada i z pewnością ceny będą wzięte z kosmosu co może być tłumaczone znaczącą podwyżką uposażeń chińskich pracowników (18 dolarów miesięcznie). Cukierkowa reklama i dobrze dobrane słowa to za mało by zainteresował mnie ten produkt na stałe. Niemniej dla dzieciaków i Amerykanów jest w sam raz.