Kameleon

W czasie żałobnej, medialnej farsy zaobserwowałem kameleoniczne przeobrażenie co niektórych stacji telewizyjnych i dziennikarzy, hmm, prezenterów to lepsze określenie. Przeobrażenie niebywałe chyba w skali światowej, zwłaszcza mojej “ulubionej” stacji telewizyjnej.
Ponownie stacja próbuje wmówić swojemu widzowi, że jest obiektywna, mądra i na czasie. Czyżby? To ta stacja w głównej mierze od początku prezydentury tego człowieka wylewała na niego hektolitry pomyj. Zaczynając od reklamówki z kanapkami, po Irasiad, szalik narodowy na drugą stronę, wykrzywione usta, Roker Perejro na wetowaniu ustaw kończąc. Nagle została zaślepiona łzami tragedii i zachowuje się sprzecznie z sobą. Przykre i obłudne.
Dzisiaj dowiadujemy się, że Kaczyńscy byli wyjątkowo skromni. Maria chodziła do przeciętnych sklepów. Lech był zaś prawdziwym mężem stanu, wzorem do naśladowania dla każdego, wielkim patriotą. Pojawiły się zdjęcia, skrzętnie do tej pory ukrywane, na których Prezydent nie ma dziwnej miny, nie ziewa, nie ma zamkniętych oczu. Pojawiły się materiały filmowe, na których jak najbardziej godnie Lech Kaczyński reprezentuje nasz naród. Dziennikarze tej stacji zaczęli mówić wprost – to był najlepszy prezydent w historii wolnej polski.
Czy stacja opierająca obecne swoje poglądy, swoje decyzje czy wybory, i pod wpływem szoku po katastrofie zaczęła się tych swoich standardowych poglądów głęboko wstydzić? Uznała (dopiero teraz) że oszukiwała i przyczyniała się do fałszowania rzeczywistości?
REM wystosował za to pochwałę. A gdzie była wcześniej? Czy wcześniejsze zachowanie stacji i niektórych prezenterów było właściwe? Chyba coś nie gra w tej radzie.
Sobota była szokiem dla mediów i nie zawsze byli wizualnie przygotowani na cywilizowany przekaz. Natomiast następnego dnia, porankowa audycja stacji powinna być przygotowana profesjonalnie i z godnością. Czy była? Treścią może i tak. Jednak gwiazdor stacji po szczeniacku podniósł kołnierz płaszcz/kurtki/marynarki. Czy przystoi? Nie! Pokazał tym samym umiłowanie, umiłowanie do samego siebie, bo przecież wiało. Wiało z taką siłą, że hej. Nagminnym stały się pytania, “co pan/pani robili w czasie wypadku”?, “co pan/pani czuł”? Dziecinne i nie na miejscu pytania.
Zapraszanie co chwilę “fachowców” różnych dziedzin i opowiadanie o przyczynach wypadku, myślach załogi i pasażerów jest wręcz żenujące. Czy ci “fachowcy” byli w tym samolocie, czy byli na miejscu, czy widzieli szczątki? Nie! Mają za to, jak zwykle wiele do powiedzenia na każdy temat. Zero pokory!
Nie rozumiem ogólnonarodowego płaczu i opowiadania, że zostaliśmy sierotami. Sierotami, które na różnych forach wypłakują krokodylowe łzy by za pięć sekund wejść na stronę z ulubioną grą czy serwis plotkarski.
Wielu pod wpływem obecnego przekazu medialnego jak w hipnozie, ze łzami w oczach stoi w kilometrowej kolejce. Czy tak nagle zmienili swoje poglądy? Nie, nie zmienili, lecz taka jest wola medialna – iść i się kajać.

Ja się nie kajam i nie pokajam, myślę.