Crime Scene Investigation

Naliczyłem cztery stacje, które emitują ten serial (może jest ich więcej). Są dni, że emisje nakładają się. Na jednym kanale mamy CSI NY na drugim CSI LA i CSI Miami. Jakby nic innego na świecie nie produkowano. Nie ukrywam, swego czasu oglądałem ten film, a teraz mam odruch wymiotny na jego widok.
Sprytne, socjotechniczne, zagranie dystrybutora serii doprowadziło do fascynacji serialem wielu widzów, niejednokrotnie młodocianych. Jakie to ta produkcja wnosi wartości do domów, że zasługuje na aż taką promocję? Przemoc, gwałty, zabójstwa, negatywne cwaniactwo. A co seria ma wspólnego z rzeczywistością? NIC, oprócz aktorów i przenoszenia złych zachowań do świata realnego. Świata, w którym wzorce czerpane są właśnie z tego typu produkcji. Młody, podatny na wpływy, człowiek nie potrafi znaleźć sobie zajęcia innego, niż tego którym karmi go telewizja lub gry. Widz, który dzięki takim produkcjom nie potrafi już rozróżnić świata rzeczywistego od wymyślonego ma olbrzymie wymagania. Wymagania zbliżone do tych serialowych. Jeśli ich nie otrzyma pozostaje skrzywdzonym, sfrustrowanym i skłonnym robić rzeczy serialowe. Niejednokrotnie nie zdającym sobie sprawy z konsekwencji, które widzi dopiero na końcu odcinka. Tak jak w życiu, tylko, że tu konsekwencje są już prawdziwe i odczuwalne.

Jakimi intencjami kierują się stacje emitujące tą niskiego lotu serię? Nie zdają sobie sprawy, że niejednokrotnie są rodzicami młodego człowieka i go wychowują? Mają to w nosie, bo człowiek, to ostatnia rzecz o której myślą.