Co zabija przemysł muzyczny?

Czy piractwo naprawdę jest zabójcą przemysłu muzycznego? Nie!

Od ponad dziesięciu lat branża muzyczna twierdzi, że piractwo cyfrowe jest główną przyczyną stopniowego spadku jej przychodów. Z danych dotyczących sprzedaży w przemyśle muzycznym wynika, że dochody mogą być rozczarowujące, lecz lepiej wyjaśnić inny czynnik, który jest systematycznie ignorowany.

Kasety muzyczne zostały wprowadzone w połowie lat 70. Nastąpił wówczas stopniowy wzrost punktów sprzedaży, aż do późnych lat 80., gdy płyta stała się popularniejsza. Kasety zostały ostatecznie wycofane ze sprzedaży a sprzedaż CD wciąż rosła. Można mu zarzucić, że CD zabił kasety.

Co ciekawe, zmiana formatu to nic nowego dla branży muzycznej. Dokładnie ten sam wzór stosuje się również do LP/kasety, kasety przejęły pierwszeństwo nad LP na początku lat 80. Teraz, po trzech dekadach nośniki cyfrowe zaczęły przeważać na rynku muzycznym, CD traci.

Tym razem jest nowy wróg, piractwo cyfrowe. Po prawie dziesięciu latach branża muzyczna odnotowała spadek sprzedaży płyt CD i fizycznych nośników, przez cały obarczając winą piractwo cyfrowe. W ten sposób, etykietkę łatwo przyszyć i zignorować najbardziej drastyczne zmiany formatu muzyki jakich dotąd nigdy nie widziano – rewolucja cyfrowa.

Wraz z rosnącą popularnością internetu, komputerów i co najważniejsze odtwarzaczy MP3, fani muzyki zaczęli odchodzić od CD do plików MP3 i innych plików cyfrowych. W 2003 r. Apple otworzył sklep iTunes, sprzedając ponad milion utworów w pierwszym tygodniu.

Przejście z fizycznych nośników na pliki cyfrowe, przemysł muzyczny po prostu przespał, może to częściowo wyjaśniać, dlaczego przychody ze sprzedaży CD nadal spadają. Z wprowadzeniem płatnego pobrania pojedynczego pliku, konsumenci nie muszą już kupować całego albumu. Zwłaszcza jeśli są zainteresowani tylko dwiema lub trzema piosenkami. Ta nowa wolność dla konsumentów radykalnie zmieniła krajobraz sprzedaży muzyki.

Według statystyk bazy danych pobieranych pojedynczych utworów RIAA wynika, że między 2004 a 2008 r. liczba sprzedawanych pojedynczych utworów wzrosła o 669 %, podczas gdy liczba sprzedanych albumów gwałtownie spadła o 42 %. W związku z tym dochody wielkich wytwórni cierpią, gdyż sprzedaż jednego utworu jest mniej dochodowa niż sprzedaż pełnego albumu.

Wymiana plików jest oczywiście produktem ubocznym rewolucji cyfrowej, ale jego wpływ na przychody zostały znacznie zawyżone. Nie boję się stwierdzić, że wprowadzają w błąd. W każdym sprawozdaniu rocznym wychodzi, że przemysł muzyczny wini piractwo za jego problemy, nawet jeśli rośnie sprzedaż cyfrowej muzyki i choć bezpośrednio konkuruje z piractwem.

Zmiana formatu z fizycznego nośnika do cyfrowej muzyki, jak i zmiana nawyków kupowania może wyjaśnić spadek dochodów, bardziej niż piractwo. Dla przykładu, mimo, że piractwo szaleje lokalne zwyczaje konsumpcyjne muzyki są bardzo różne w zależności od danych opublikowanych przez IFPI . W Niemczech fizyczne płyty są nadal bardzo popularne a sprzedaż muzyki cyfrowej stanowi mniej niż 25% wszystkich utworów sprzedanych jednostkowo. Z drugiej strony w USA, pliki cyfrowe to 70% całości sprzedaży.

Jeśli teoria, że przejście do cyfrowej muzyki ma negatywny wpływ na dochody ma się utrzymać, to na przykładzie niemieckich wytwórni widać, że robią to znacznie lepiej i ma się nijak do tej teorii. Niemniej, rzeczywiście, w latach 2004 i 2008 dochód netto (w dolarach) firm muzycznych w USA spadła o ponad 30% w porównaniu ze spadkiem mniejszym niż 5% w Niemczech.

Jeśli powyższe dane nie są wystarczająco przekonujące, to jest jeszcze jedna z niewyjaśnionych anomalii danych dotyczących sprzedaży.

Cyfrowa rewolucja w muzyce zmieniła całą branżę poprzez zmianę nawyków fanów muzyki. Mimo, że piractwo może być także czynnikiem mającym wpływ na przemysł muzyczny, to do tej pory wynika, że odgrywa jedynie niewielką rolę, jeśli ma żadnego wpływu.

Gdyby komuś przyszło do głowy, że popieram piractwo cyfrowe to pragnę poinformować, że jestem jego zagorzałym przeciwnikiem. Artykuł jest jedynie próbą wyjaśnienia hipokryzji wytwórni jak i pełnej maści fundacji, wpierających być może zafałszowane informacje.